5 września 2026
Ślady na ziemi
Dział zatytułowany „Ślady na ziemi”W głębi lasu żyje zwierzyna i od dziś da się ją tropić. Komenda trop każe ci przyklęknąć i czytać ziemię: wgniecenia w mchu, złamane źdźbła, sierść na korze. Po chwili wiesz, czy coś tędy przechodziło.
Ślady mówią trzy rzeczy naraz:
Widzisz tu ślady sarny, świeże, prowadzą na północny wschód.Po pierwsze: czyje — o ile znasz to zwierzę. Przy niskim myślistwie przeczytasz tylko „nieznane ślady”; trochę wyżej rozpoznasz choć rozmiar, a to już wystarczy, żeby zdecydować, czy iść dalej, czy odpuścić. Pełną nazwę widzą ci, którzy dane zwierzę znają.
Po drugie: jak świeże — i to jest jedyna wskazówka, jak blisko jesteś. Od bardzo starych i ledwo czytelnych, przez stare, przyschnięte i świeże, po całkiem świeże, w których ziemia jest jeszcze wilgotna. Im świeższe, tym bliżej.
Po trzecie: dokąd prowadzą. Idź za nimi i tropić ponownie, a te same ślady będą coraz świeższe. Uwaga: jeśli straciłeś orientację, kierunek też będzie przekręcony. Ślady mówią prawdę, tylko ty jej nie umiesz odczytać.
Zwierzyna, która ucieka
Dział zatytułowany „Zwierzyna, która ucieka”Kiedy dojdziesz na miejsce, zwierzę zrywa się o krok od ciebie i ucieka w popłochu. Zostawia nowy trop, więc pogoń da się prowadzić dalej — ale za drugim razem odbiega dalej niż za pierwszym, a za trzecim jeszcze dalej.
Uczciwie: na razie nie da się go zdobyć. Nie ma jeszcze łuku, oszczepu ani sposobu na cichy podchód, więc każde dojście kończy się spłoszeniem. To przyjdzie w następnej części i wtedy skradanie w lesie zacznie cokolwiek znaczyć.
Naraz prowadzisz najwyżej trzy tropy. trop zawsze szuka nowych śladów tu, gdzie stoisz; za czym idziesz, pokaże tropy, a porzuć trop odpuszcza jeden z nich.
Pogoda zaczyna mieć znaczenie
Dział zatytułowany „Pogoda zaczyna mieć znaczenie”Śnieg odsłania tropy — to jedyna pogoda, która myśliwemu pomaga. Deszcz i burza je zacierają, mżawka i mgła utrudniają, a po ciemku ziemia milczy prawie zawsze.
Kto poluje, zaczyna więc patrzeć w niebo przed wyjściem z domu. Zwierzyny w lesie jest tyle samo w słońcu i w ulewie — różnica jest w tym, czy zobaczysz, że tędy przeszła.
W głębszych pasmach lasu żyje inna zwierzyna niż na skraju: przy dukcie spotkasz zająca albo kuropatwę, w starym borze jelenia, a w ostępie rzeczy, o których opowiada się w karczmach i nikt w nie nie wierzy.
Wypatrywanie i jeden naprawiony komunikat
Dział zatytułowany „Wypatrywanie i jeden naprawiony komunikat”Kiedy ślady są już całkiem świeże, warto się rozejrzeć, zanim zrobisz krok. Komenda wypatruj każe ci znieruchomieć i wodzić wzrokiem między pniami — jeśli tropione zwierzę stoi na sąsiedniej kratce, dowiesz się, na której.
To ważniejsze, niż wygląda: wejście na kratkę ze zwierzyną płoszy ją. Wypatrzenie jest jedynym sposobem, żeby wiedzieć, że następny krok będzie tym krokiem.
Wypatrywanie pokazuje tylko to, co już tropisz — bez tropu nie ma czego szukać wzrokiem między tysiącem pni. Mgła zasłania najbardziej, po ciemku nie zobaczysz prawie nic, a śnieg tym razem przeszkadza, zamiast pomagać: przy śladach patrzysz pod nogi, tutaj przed siebie.
Poprawione przy okazji: drzewa i zetnij w głębi lasu odpowiadały „Nie ma tu lasu” — stojąc w najgęstszym lesie w grze. Teraz mówią prawdę: pnie rosną zbyt gęsto, żeby je obalić, a kłody i tak nie wyciągnąłbyś stamtąd bez drogi. Drewno bierze się na skraju.
Łuk, strzała i pierwsza krew
Dział zatytułowany „Łuk, strzała i pierwsza krew”Zwierzynę da się wreszcie ubić. Mając dobyty łuk i strzały, wypatrzone zwierzę bierzesz na cel (wyceluj w sarnę), a potem puszczasz cięciwę (strzel).
Kończy się to jednym z trzech: chybieniem, raną albo śmiercią. Za każdym razem, gdy strzelisz i nie zabijesz, zwierzę ucieka — ale ranne biegnie krócej niż zdrowe, i tym krócej, im ciężej jest ranne. Od tej chwili jego ślady niosą krew, więc od razu wiesz, że poprzedni strzał nie poszedł na marne.
To zmienia całą pogoń. Rannego zwierzęcia nie stracisz: krwawy trop da się doprowadzić do końca. Zdrowe po kilku spłoszeniach potrafi zniknąć na dobre — ślady urywają się na wykrocie i tyle je widziałeś. Ostatnie spłoszenie przed utratą tropu jest zapowiedziane, więc masz szansę odpuścić w porę.
Ile odbiera strzał, zależy od łuku i od grota. U Olafa w Dzielnicy Przemysłowej stoją teraz trzy nowe: myśliwski o szerokim ostrzu rani grubą zwierzynę znacznie mocniej, ptasi z tępym bodźcem robi mniej szkody, ale z drobnego ptactwa zostaje coś więcej niż garść pierza, a przebijający jest do kolczugi, nie do jelenia — przechodzi zbyt czysto, żeby zatrzymać.
Drobna zwierzyna jest trudniejszym celem niż gruba, a mgła i noc psują strzał najbardziej.
Celujesz w to, co widzisz — jeśli nie rozpoznajesz gatunku, wystarczy wyceluj w zwierzę, a przy dwóch sztukach obok siebie rozstrzyga kierunek (wyceluj w północ). Kiedy widzisz sam ruch w gęstwinie i nic więcej, strzału nie oddasz: zwierzyny, której zupełnie nie znasz, nie upolujesz.
Po ubitym zwierzęciu zostaje ciało — zwykły przedmiot, leżący tam, gdzie padło. Można je podnieść, jeśli udźwigniesz: kuropatwa waży cztery kilogramy, łoś dziewięćdziesiąt.
Oprawianie: nóż i to, co da się wyciąć
Dział zatytułowany „Oprawianie: nóż i to, co da się wyciąć”Mając nóż przy sobie, wycinasz z ciała to, co jest w nim cenne. obejrzyj ciało wypisze, co dany gatunek ma do oddania — z zająca skórę, mięso, uszy i łapy, z odyńca kły i sadło, z ptaka pióra. Potem wytnij skórę z ciała i po chwili wiesz, czy się udało.
Nieudane cięcie niszczy tę część na tym zwierzęciu i drugiego podejścia nie ma. Skóra jest najtrudniejsza, bo dziurawa nie jest warta nic — na grubą zwierzynę lepiej mieć wprawę, a nie tylko nóż. Powodzenie zależy od myślistwa i od zręczności, a każda próba, udana czy nie, czegoś uczy.
Im rzadsze zwierzę, tym lepsza część: skóra niedźwiedzia jest warta wielokrotnie więcej niż zajęcza, choć nazywa się tak samo. Kiedy z ciała nie zostaje już nic, znika.
Poprawione zaraz po zgłoszeniu: wycięte łapy nazywały się „łapye zająca”.
Trzeba powiedzieć wprost: na razie nikt tego nie kupuje. Skóry proszą się o skórnictwo, mięso o kuchnię, a rogi o warsztat — to następny krok i wtedy dopiero polowanie zacznie zarabiać.
Ptactwo to inne polowanie
Dział zatytułowany „Ptactwo to inne polowanie”Zwierzyna dzieli się na chodzącą i skrzydlatą, a to dwie różne wyprawy. Ptactwa nie da się tropić — nie zostawia śladów na ziemi. Znajduje się je wyłacznie wzrokiem: czasem wypatruj pokaże ptaka siedzącego na sąsiedniej kratce i wtedy strzela się do niego z miejsca.
Masz jeden strzał. Zrobisz krok i zerwie się, spudłujesz i odlatuje bezpowrotnie, bo nie ma za czym iść. W zamian ptaki są wszędzie: dziewięć gatunków od kuropatwy na skraju po puchacza w ostępie, więc łucznik ma co robić od pierwszej godziny w lesie.
To także jedyne miejsce, gdzie tępy grot ptasi naprawdę pomaga — przy ptactwie bije mocniej niż zwykły, przy zwierzynie chodzącej nadal najsłabiej.
Ślady mówią, ile minęło, nie jak daleko
Dział zatytułowany „Ślady mówią, ile minęło, nie jak daleko”Świeżość śladu liczy się od CZASU, w którym zwierzę tędy przeszło. Wcześniej brała się z odległości, więc zwierzę spłoszone sekundę wcześniej zostawiało „stare, na wpół zatarte” ślady — bo po ucieczce stało po prostu daleko.
Teraz trop ucieczki jest świeży na całej długości, a ślady starzeją się, gdy odejdziesz i wrócisz po godzinie. Kto zwleka z pogonią, znajduje trop wystudzony.
Poprawione przy okazji: gołe porzuć trop odpowiadało komunikatem błędu, a trop przy aktywnym tropie wypisywało listę zamiast czytać ziemię. Teraz trop zawsze szuka śladów tu, gdzie stoisz, a spis pokazuje tropy.