21 sierpnia 2026
Uniesiesz znacznie więcej
Dział zatytułowany „Uniesiesz znacznie więcej”Świeża postać ma teraz 25 kg udźwigu, nie dziewięć. Kara za obciążenie zaczyna się dopiero od połowy, czyli od 12,5 kg — a wcześniej łapałeś ją po trzech bryłkach rudy i nie mogłeś w ogóle podnieść żelaznego napierśnika.
Sam ciężar rzeczy się nie zmienił: zmieniło się to, ile go uniesiesz. Siła nadal podnosi limit o kilogram za punkt, więc trening ma ten sam sens co przedtem — tylko start nie jest już ciasny.
Bryłki i sztabki
Dział zatytułowany „Bryłki i sztabki”Bryłka rudy waży około kilograma, sztabka nieco więcej — zależnie od metalu: węgiel jest lżejszy, złoto i platyna cięższe. Sztabka jest cięższa od swojej bryłki, bo z bryłki wytapia się głównie skałę.
Mitryl jest wyraźnie lżejszy od wszystkiego — bryłka 0,3 kg, sztabka 0,4 kg, przy żelazie odpowiednio kilogram i 1,2 kg. To ten sam mitryl, z którego belka kopalniana waży cztery razy mniej od żelaznej, a kilof trzy razy mniej.
Praktycznie: górnik zabierze z wyrobiska ze dwadzieścia bryłek, zanim ciężar zacznie mu przeszkadzać.
Zanim weźmiesz paczkę, dowiesz się, że jest ciężka
Dział zatytułowany „Zanim weźmiesz paczkę, dowiesz się, że jest ciężka”Kurier widzi ostrzeżenie przed przyjęciem zlecenia. Jeśli paczka przeciąży cię ponad udźwig — a dopiero wtedy zaczynasz się wlec — pod słowami zleceniodawcy zobaczysz osobną linijkę: ile paczka waży i ile jeszcze uniesiesz.
Paczki bywają bardzo różne, od półtora kilograma do trzydziestu, i nie widać tego po zleceniu. Teraz widać.
Kwartał pałacowy da się w końcu zwiedzić
Dział zatytułowany „Kwartał pałacowy da się w końcu zwiedzić”Do rejonu pałacowego wchodzi się teraz za przepustkę, nie tylko za pisma Rady. Gwardia przy obu bramach dalej nie przepuszcza nikogo z ulicy, ale w budce przy Bramie Pałacowej siedzi kontroler, który wystawia przepustkę: na trzy dni albo na miesiąc. Cenę mówi na głos — spis opłat w kancelarii jest tak wielokrotnie poprawiany, że nie odczyta z niego stawki nikt.
Za bramą jest sto dwadzieścia osiem lokacji: ulica pod sam pałac, dziedziniec bez jednego drzewa, hole, kancelaria skarbowa z dwoma okienkami, drzwi skarbca, ogrody z czterema fontannami i zaułki zaplecza, w których żyje drobny przemysł pieczętarski. Jest też siedziba cechu kowali — biuro przy Radzie, nie warsztat.
Kto wejdzie, znajdzie tam pracę: dwa zlecenia u ludzi, którzy pilnują papierów. Nie są o walce.
Przy okazji: kurier nie dostanie już paczki zaadresowanej za bramę, przez którą nie przejdzie. Wcześniej dawało się przyjąć zlecenie do kogoś w rejonie pałacowym i dowiedzieć się o problemie dopiero pod halabardą.
Dziennik zadań mówi, o co zapytać
Dział zatytułowany „Dziennik zadań mówi, o co zapytać”Wskazówka przy zadaniu podaje teraz słowo, o które trzeba kogoś zapytać. Dotąd dziennik potrafił napisać tylko „porozmawiaj z magazynierem”, a magazynier miał sześć tematów i żaden z nich nie był oczywisty — kto trafił w zły, słyszał „nie ma nic do powiedzenia na ten temat” i nie wiedział, czy zadanie stoi, czy on sam się pomylił.
Teraz, jeśli zadanie każe kogoś wypytać, w dzienniku stoi, o co go zapytać — i
gdzie ten ktoś się trzyma. Tam, gdzie trzeba wrócić do zleceniodawcy, wskazówka
przypomina, że u każdego, kto ma wobec ciebie dług wdzięczności, działa
zapytaj o nagrodę — to jedno słowo rozlicza każde zadanie, u kogokolwiek.
Przy okazji poprawione dwie rzeczy, które mówiły nie to, co się dzieje:
- Kroki zadań opisują to, co masz zrobić, a nie to, co już zrobiłeś. Siedem kroków w zadaniach cechowych brzmiało jak relacja z rozmowy, której jeszcze nie odbyłeś, albo prowadziło do następnej osoby, zanim skończyłeś z poprzednią.
- Zniknęły odsyłacze do nieistniejących miejsc i imion. Kilka wskazówek kierowało do kogoś, kto o sprawie nie słyszał, albo podawało numer lokacji zamiast jej nazwy.
Kompendium świata
Dział zatytułowany „Kompendium świata”Wiki ma drugą gałąź: encyklopedię Letharis. Trzydzieści siedem stron o tym, czym jest to miasto, a nie o tym, jak w nim grać — Rozdarcie i cztery nazwy, jakie nosi ten dzień, pięć władz spierających się o miasto, dziesięć dzielnic z ich zapachami i zasadami wstępu, wiara, przesądy, mowa ulicy, kalendarz i pieniądz. Osobno świat za murami: dwa trakty, góry, las, pustkowie, morze z wyspami i pięć krain, z których się tu przypływa.
Kompendium odpowiada na pytanie „czym to jest”, nie „jak to zrobić”. Nie ma w nim ani jednej wskazówki, jak wykonać zadanie, i nie ma zakończeń — jest opis świata widziany tak, jak widzi go ktoś, kto w nim mieszka. Gdzie mieszkańcy nie zgadzają się między sobą, kompendium zostawia ich niezgodnymi: rybak i kancelista nazywają ten sam dzień inaczej i żadne z tych określeń nie jest błędem.
Jest też spis nazwanych mieszkańców — tych, którzy imię podają. Nie ma w nim tłumu, który przedstawia się samą profesją, ani imion, których ktoś nie zdradza od pierwszego spotkania.
Wejście: Kompendium świata.