Przejdź do głównej zawartości

20 sierpnia 2026

Kobieta nie czyta już o sobie w rodzaju męskim. „Jesteś nieprzytomny”, „Przeszukałeś już tę okolicę”, „Zostałeś wyrzucony z drużyny” — takich zdań było w grze ponad sto i wszystkie brzmiały tak samo niezależnie od tego, kim jest twoja postać.

Teraz odmieniają się same: Przeszukałaś już tę okolicę, Jesteś zbyt wyczerpana, Osiągnęłaś limit, Powinnaś odpocząć. Mężczyźni nie zobaczą żadnej zmiany.

Plecak i płaszcz noszą się razem. Do tej pory plecak, sakwa, torba i juki zajmowały to samo miejsce co okrycie, więc trzeba było wybierać: albo ciepło, albo bagaż. Teraz są dwa osobne wiersze w ekwipunku — Plecy i Bagaż.

Rzeczy w pojemniku wreszcie coś ważą — i to jest zaciśnięcie, nie ulga. Wcześniej wrzucenie czegokolwiek do sakwy zerowało ciężar tej rzeczy, więc limit udźwigu obchodziło się jednym włóż. Teraz zawartość niesionego pojemnika waży w całości, a założonego o połowę mniej. To jest cały powód, żeby plecak zakładać, a nie taszczyć w garści.

Trzy słowa, trzy różne rzeczy — i wreszcie da się je zapamiętać:

  • zapytaj <kogoś> o zadanie (albo o zlecenie, o pomoc) — pyta o zadanie
  • zapytaj <kogoś> o pracę — pyta o paczkę do dostarczenia

Ma to znaczenie, bo dwadzieścia jedna postać daje naraz jedno i drugie — karczmarz w Porcie ma i dłużnika w księgach, i przesyłkę do magazyniera. Dawniej „o pracę” prowadziło u części ludzi do zadania, a u części do paczki, więc nie było jak zgadnąć.

Przy okazji: o zadanie działa teraz u każdego, kto ma zadanie. U ośmiu postaci to najbardziej naturalne pytanie odbijało się o „nie ma nic do powiedzenia na ten temat”, choć zadanie czekało — między innymi u gołębiarza w Badawczej, medyczki, portiera i zegarmistrza.

Z Dolnego Miasta wchodzisz wprost. Wartownicy przy Bramie Dzielnicy Świątynnej i przy Bramie Kolegialnej już nie zawracają — dotąd trzeba było obchodzić: do Dzielnicy Świątynnej przez Garnizon, a do Dzielnicy Badawczej dalej przez całą Świątynną, czyli trzydzieści kilka kroków zamiast jednego.

Strażnik przy kracie Collegium nadal sprawdza papiery, ale przy towarze — wóz, paka, skrzynia pod plombą. Piechotą przechodzi, kto chce.

Tabela ryb na stronie o rybołówstwie. Na stronie o rybołówstwie doszła tabela: gatunek, trudność, przynęta, miejsce i pora. Widać z niej, czego szukać z brzegu, po co brać łódź i która ryba bierze tylko nocą.

Straż wystawia rachunek, nie polowanie. Przyłapana próba kieszonkówki dopisuje do twojego rachunku u Straży tyle, po ile sięgnąłeś — i tak za każdym razem, bo rachunek się sumuje. Sprawdzisz go komendą rachunek.

Pierwszy strażnik na twojej drodze cię zatrzyma. Zamknie wszystkie wyjścia, także to, którym przyszedłeś, i da ci wybór:

  • zapłać — oddajesz pieniądze i siedzisz pięć minut. Nie masz pełnej kwoty? Możesz się poddać i tak: siedzisz dziesięć minut, ale rachunek zostaje zamknięty. Nikt nie zostaje z długiem, którego nie ma jak spłacić.
  • stawiam opór — strażnik atakuje od razu, a ty stajesz się poszukiwany: straż rusza za tobą po całym mieście i pojmanie kończy się celą.

Wcześniej było odwrotnie niż powinno: kradzież graczowi od razu robiła z ciebie ściganego, a kradzież przechodniowi nie kosztowała nic — dało się opróżniać cudze sakiewki w nieskończoność. Teraz obie sytuacje traktuje się tak samo, a kieszonkowiec dostaje szansę rozliczenia. Udana kradzież nadal nie zostawia śladu; karana jest ta, przy której cię złapano.

Poza miastem — w kanałach, w dziczy, na Pustkowiu — nikt rachunków nie prowadzi.

„ukradnij kogoś” już nie działa. Ukrada się rzecz, okrada się człowieka, więc komenda nazywa się okradnij <kogo>.

Strażnik nie czeka wiecznie. Masz minutę na decyzję — potem uznaje milczenie za opór i sięga po broń. Nie wyjdziesz też w tym czasie z gry ani nie uciekniesz przez przelogowanie: rachunek jest trwały, a strażnik znajdzie cię tam, gdzie stanął. A jeśli straż cię powali, zabierze rachunek z twojej sakiewki — kto woli się bić, niż zapłacić, płaci i tak.

Pokój wie, że coś się dzieje. Do tej pory rozmowa z mieszkańcem była niewidoczna dla innych — karczma z trzema graczami pytającymi o zadania wyglądała na pustą. Teraz widać czynność:

Wysoki siwy mężczyzna pyta ogorzałego zgarbionego rybaka o coś. Wysoki siwy mężczyzna przyjmuje paczkę od ogorzałego zgarbionego rybaka.

Ale nikt nie usłyszy, o co pytałeś — ani do kogo idzie paczka, ani ile ci obiecano. Widać czynność, nie treść. Twoje sprawy zostają twoje.

„Włóż bryłki do sakwy” wreszcie działa. Liczbę mnogą rozumiał do tej pory tylko sklep — sprzedaj bryłki sprzedawało wszystkie, ale włóż bryłki do sakwy odpowiadało, że nie masz czegoś takiego, a weź z sakwy bryłki brało jedną sztukę. Teraz cztery komendy mówią tym samym językiem:

  • włóż bryłki do sakwy — wszystkie pasujące
  • włóż 3 bryłki do sakwy — dokładnie tyle
  • weź bryłki z sakwy — i weź z sakwy bryłki znaczy to samo
  • sprzedaj bryłkę — jedną

Jeśli sakwa zapełni się w połowie partii, dowiesz się, ile weszło i czego nie udało się zmieścić. Przy wyjmowaniu udźwig sprawdzany jest osobno dla każdej rzeczy, więc nie przekroczysz limitu w środku stosu.

Trzy zdania przestały zgrzytać. Pusta torba jest teraz „pusta”, a nie „pusty”, zdanie o pojemniku zaczyna się wielką literą, a sklep bierze zapłatę „za miedzianą monetę”, nie „za miedziana moneta”.

Pasek akcji przestał być paskiem skrótów. W kliencie przeglądarkowym rysunek miało dotąd siedem zdolności — pozostałe pokazywały trzyliterowy znacznik i uciętą nazwę. Teraz każda z osiemdziesięciu ma własną grafikę: miecze, topory, obuchy, drzewca, noże, łuki, walka wręcz, tarcze, unik, walka dwiema broniami, postawa ofensywna i defensywna, Żar, Mróz, Gnicie i uzdrawianie.

Kafel dalej gaśnie na czas odnowienia i zostaje w pełnych barwach, dopóki zdolność działa — po rysunku widać teraz, co jest w którym slocie, bez czytania napisów.

Świadek zamachu widzi, czym kopiesz. Kto stoi z tobą w chodniku, czyta teraz Wysoki siwy mężczyzna uderza mitrylowym kilofem w skałę — zamiast bezosobowego stukotu raz na trzy uderzenia. Wytrzymałości ściany nikt poza tobą nie zna: to twój odczyt z własnej roboty.

Przy okazji górnictwo przestało wywoływać ludzi imieniem. Kopanie, przełom ściany, wieszanie lampy i montaż belek ogłaszały imię postaci, choć w chodniku — jak wszędzie — widzi się wygląd, dopóki ktoś się nie przedstawi.

Naprawiony błąd, który potrafił zdublować przedmioty. Zgłoszony z gry: zerwało połączenie, gracz wrócił, sprzedał w porcie bryłki — a po wejściu do kopalni miał je znowu. Monety ze sprzedaży zostawały.

Sedno: po zerwaniu twoja postać zostaje w świecie na dziesięć minut, żebyś mógł wrócić tam, gdzie stałeś, z tym, co miałeś. Ta odłożona kopia trzyma stan sprzed zerwania — i przy wejściu na dzielnicę, gdzie akurat czekała, gra brała ją za ciebie wracającego. Teraz kopia jest przejmowana tylko wtedy, gdy naprawdę wracasz po zerwaniu; w każdym innym przypadku jest po cichu odrzucana, a to, co robisz teraz, jest rozstrzygające.

Naprawione są trzy drogi, nie jedna — ta sama pomyłka mogła też wrócić przy następnym logowaniu, bez śladu w grze.

Każdy przedmiot w grze ma teraz własną wagę. Do tej pory ponad trzysta z nich nie miało żadnej i gra podstawiała im wagę „typową dla rodzaju” — a ta była skalibrowana dla czegoś zupełnie innego. Wychodziły z tego rzeczy absurdalne:

CoWażyłoWaży
suszony kwiat rumiankutyle, co bochenek chleba20× mniej
pusta fiolkawięcej niż pełny napar10× mniej
sztabka żelazatyle, co bryłka rudy2,5× więcej
szprot i włócznikdokładnie tyle samo0,1 kg i 15 kg

Ryba waży tyle, ile waży jej gatunek. Szprot to sto gramów, szczupak cztery kilogramy, rekin swoje. Największe potwory morskie są przycięte do granicy tego, co człowiek jeszcze uniesie — inaczej nie doniósłbyś połowu życia do żadnego skupu.

Rudę nosi się ciężko, sztabki ciężej. To był jedyny sposób, żeby wytop przestał być odchudzaniem: dotąd wracałeś od pieca z czymś lżejszym, niż zaniosłeś.

Sprawdzisz to wszystko w ekwipunku — ostatni wiersz podaje, ile niesiesz i ile udźwigniesz.

Przy okazji naprawione:

  • Kuźnia wypuszczała okucia jako „???” — przedmiot bez nazwy, wagi i ceny. Teraz wychodzi z kadzi normalne miedziane okucie.
  • Kowal w Osadzie Górniczej obiecywał kucie kilofów komendą, której nigdy nie było, a wpisana nie odpowiadała niczym. Obietnica zniknęła z jego słów: dwa pierwsze kilofy kupujesz u niego, lepsze wykuwasz przy jego kowadle.
  • Odmowa kopania odsyłała do Mistrza Kopalni, który kilofów nie sprzedaje — teraz wskazuje Thorbena, który je ma.
  • Szkutnik na pytanie o zlecenie mówił „jeszcze nie czas”, choć zlecenie stało otworem.
  • Wywar z jednej gałązki ziela odpowiadał „z tego nie wychodzi nic o wyraźnym działaniu”, co brzmi jak „ten pomysł jest bez sensu” — a brakowało tylko siły. Teraz wywar wychodzi „wodnisty” i mówi, czego było za mało. Osobne zdanie dostał też wsad, w którym składniki zniosły się wzajemnie.
  • Zioła ważyły tyle, co bochenek chleba za gałązkę — pełny koszyk zielarski przygniatał świeżą postać. Teraz suszone są sześć razy lżejsze, a świeże trzy.
  • Pusta szklana fiolka ważyła więcej niż pełny napar, więc warzenie odchudzało alchemika. Teraz waży tyle, ile powinna.
  • ekwipunek pokazuje pod sakiewką, ile niesiesz i ile udźwigniesz — dotąd dowiadywałeś się o limicie dopiero przy „Więcej nie udźwigniesz”.
  • W kopalni zdarzał się korytarz z wyjściem, które nie prowadziło nigdzie: opis je wypisywał, ruch odmawiał, a kopanie twierdziło, że przejście już jest. Takie wyjścia są teraz sprzątane przy starcie serwera, a jeśli na jakieś trafisz, po prostu przekop się tam jeszcze raz.