Dzielnica Przemysłowa
Dzielnica Przemysłowa to pas warsztatów, pieców i młynów rozciągnięty wzdłuż rzeki, między Dolnym Miastem i Portem. Rzeka jest tu przyczyną wszystkiego: napędza koła młynów, odbiera to, czego garbarnie nie chcą zatrzymać, i przywozi barkami koks oraz sól.
Miasto trzyma tu swoje rzemiosło i swoje pieczęcie. Kuźnia cechowa, odlewnia, huta żelaza, huta szkła, garbarnia, farbiarnia, młyn, składy rudy i węgla — wszystko w promieniu kilku ulic, bo mistrz musi mieć blisko do drugiego mistrza.
Co się tam czuje
Dział zatytułowany „Co się tam czuje”Klangor młotów, i to jako pierwsze — słychać go z drugiej strony bramy, jeszcze zanim widać dym. Do tego syk wody na rozgrzanej stali, warkot pił, dudnienie kół wodnych i pokrzykiwanie mistrzów do czeladników, które nigdy nie brzmi jak rozmowa.
Zapachy dzielą dzielnicę na części dokładniej niż ulice. Garbarnia czuć z trzech przecznic — mocz, wapno i coś, czego nikt nie nazywa; przy kuźniach jest siarka i spalony róg kopyta, przy hucie żar i węgiel, przy młynie mokre drewno i mąka, a w jadłodajni kwaśne piwo i kapusta.
Widać gęsty dym z wysokich kominów, który układa się nad dachami w pasy, iskry wylatujące z okien kuźni po ciemku i stosy surowca leżące wprost na ulicy, bo w warsztatach nie ma na nie miejsca. Bramy warsztatowe są szerokie i przez większość dnia otwarte.
Dzielnica ma swój rytm doby: pierwsze uderzenia przed świtem, spadek około południa, drugie uderzenie po przerwie i cisza, która zapada gwałtownie, kiedy piece przygasają.
Cech, mistrz i czeladnik
Dział zatytułowany „Cech, mistrz i czeladnik”Cechy trzymają tutaj rzemiosło, pieczęć i prawo do pracy, a ich dozorcy pilnują porządku skuteczniej niż patrol, którego prawie tu nie ma. To cechy decydują, kto może otworzyć warsztat, czyj towar wolno stemplować i kiedy hale stoją — potrafią je zamknąć wbrew edyktowi Rady i wpisać stratę w księgi, zamiast się kłócić.
Przedstawicielstwo cech trzyma jednak nie tutaj, a przy Radzie, bo kontrakty i koncesje podpisuje się tam, gdzie stoi kancelaria. Ojciec cechu bywa w warsztatach gościem, i nie jest to przypadek: Consilium woli rozmawiać z cechem u siebie.
Pod tym wszystkim leży spór, którego nikt nie nazywa wprost. Czeladnik zarabia tyle samo, co dziesięć lat temu, i wie o tym; młynarze kaszlą od pyłu i mówią o tym żartem, którego nie warto powtarzać przy mistrzu. Nikt tu nie krzyczy o stawkach na ulicy — mówi się o nich w jadłodajni, przy stole, ściszonym głosem.
Anomalie, o których się nie melduje
Dział zatytułowany „Anomalie, o których się nie melduje”W kilku garbarniach skóry zmieniają barwę po nocy i wraca to potem samo. Nikt tego nie zgłasza, bo zgłoszenie znaczy postój, a postój znaczy stratę wpisaną w księgi. Odpowiedź dzielnicy na rzeczy niewytłumaczalne jest zawsze ta sama: wykonać robotę, przemilczeć, policzyć.
Więcej o zjawisku, które to powoduje: Zniekształcenie.
Kto tam żyje
Dział zatytułowany „Kto tam żyje”Kowale, płatnerze, hutnicy, szklarze, garbarze, farbiarze, młynarze, bednarze, stolarze i rymarze; nad nimi mistrzowie z cechową pieczęcią, pod nimi czeladnicy i dniówkowi robotnicy z Dolnego Miasta. Arystokracji nie ma tu wcale, a Straż pojawia się rzadko i tylko w sprawach, których cech nie chce załatwić sam.
Jedyne miejsce, gdzie cała dzielnica siada przy jednym stole, to jadłodajnia cechowa. Tam też przechodzi najwięcej wiadomości — o wyborach w cechu, o pękniętym piecu, o tym, kto komu nie zapłacił i o niezrzeszonym kowalu, który dalej pracuje pod bramą, choć cech go nie uznaje.
Po co ktoś obcy tam wchodzi
Dział zatytułowany „Po co ktoś obcy tam wchodzi”Po narzędzia, broń i zbroję, po sztabki i szkło, po skórę i barwnik, po mąkę i po naprawę tego, co pękło. Dzielnica kupuje przy tym równie chętnie, jak sprzedaje: ruda, węgiel, skóry i drewno mają tu odbiorcę zawsze, o ile towar jest ważony przy świadku.
Drugi powód jest prostszy. Zachodnia brama miasta prowadzi na trakt, a stoi właśnie tutaj — kto wychodzi z Letharis w stronę lasu i gór, przechodzi przez dym.
Jak wygląda rzemiosło od strony warsztatu: warsztaty i kowalstwo. Sąsiedzi: Port, Dolne Miasto.