Straż Miejska
Straż Miejska jest w Letharis widoczna bardziej niż którakolwiek inna frakcja i jednocześnie mówi najmniej. Jej siedzibą jest Twierdza Straży w Garnizonie; znakiem — stylizowane oko w trójkącie, a w Porcie trzy kotwice w okręgu, bo straż portowa ma własny wariant znaku i własne obyczaje.
Na papierze urzędowym pojawia się nazwa Aparat Kontroli. Wypowiada ją niemal wyłącznie ten, kto właśnie coś stemplował.
Co pilnuje
Dział zatytułowany „Co pilnuje”Bram, przede wszystkim. Straż otwiera je i zamyka według godzin ustalonych edyktem, sprawdza wozy i wpisuje przybyszów do księgi. Kto wchodzi do miasta pierwszy raz, poznaje Straż przed wszystkim innym w Letharis.
Patrole chodzą po dzielnicach objętych prawem: po ulicach handlowych, wokół placów, przy magazynach. Zawsze parami — na pojedynczego strażnika trafia się tylko wtedy, gdy drugi jest za rogiem albo już po kogoś poszedł.
Straż wykonuje też edykty Rady: pilnuje dni pracy, rozpędza zgromadzenia, wynosi towar wystawiony tam, gdzie nie wolno. Nie tłumaczy powodu i nie zna go w więcej niż jednym zdaniu.
Poznaje się ją po ciemnoszarych i granatowych kaftanach, hełmach z zamkniętą przyłbicą i halabardach z czerwoną wstęgą przy ostrzu. Słychać rytmiczne kroki, szczęk broni i krótkie rozkazy; czuć oliwę do broni, mokrą skórę i tytoń.
Jak wygląda prawo
Dział zatytułowany „Jak wygląda prawo”W granicach miasta przestępstwem jest atak na strażnika, atak na mieszkańca, zabójstwo i przyłapana kradzież. Poza granicami — na trakcie, w kanałach, w podziemiach, na pustkowiach — nie sądzi nikt, i nie jest to przeoczenie, a stan faktyczny.
Kto raz został uznany za poszukiwanego, zostaje nim, dopóki nie odsiedzi swojego. Czas nie zmywa tego statusu i żaden kupiec o tym nie zapomina: poszukiwanemu nie sprzedaje się nawet chleba.
Strażnicy Letharis nie są ozdobą. Są szkoleni, dobrze uzbrojeni i ścigają uciekającego z ulicy w ulicę, a komendanta Twierdzy nikt w mieście nie chce mieć przeciwko sobie. Zasady, wyroki i konsekwencje od strony gry: prawo miejskie.
Co się dzieje z zatrzymanym
Dział zatytułowany „Co się dzieje z zatrzymanym”Przegrana walka ze Strażą nie kończy się śmiercią, tylko pojmaniem. Zatrzymany traci przytomność, a odzyskuje ją w areszcie Twierdzy, bez broni i bez plecaka — cały dobytek idzie do depozytu i wraca przy zwolnieniu, spisany.
Wyrok odsiaduje się na miejscu, za kratą, i nie da się go skrócić rozmową. Można też oddać się w ręce Straży samemu, bez bicia — wychodzi to taniej, a strażnicy nie robią z tego widowiska.
Przyłapany kieszonkowiec nie idzie do celi od razu. Pierwszy napotkany strażnik zamyka wyjścia i daje wybór: zapłacić rachunek albo stawiać opór. Kto milczy dość długo, dostaje to samo, co ten, który się opierał.
Gdzie jej władza się kończy
Dział zatytułowany „Gdzie jej władza się kończy”W Dolnym Mieście nie ma Straży. Nie jest to zakaz ani umowa, po prostu patrole tam nie chodzą, a kto szuka sprawiedliwości, szuka jej u ludzi, którzy tam mieszkają. Skutki bywają szybsze niż sąd i o wiele mniej przewidywalne.
Nie ma jej też w kanałach pod miastem, na trakcie za bramą, w lasach i na pustkowiach — ani za wschodnim murem, przy Strefach Pęknięcia, gdzie wartownicy stoją po wewnętrznej stronie i nie wychodzą.
Na pytanie, na które nikt nie chce odpowiedzieć, miasto ma jedną odpowiedź: „zapytaj Straży”. Znaczy ona „nie mój kłopot i nie pytaj więcej”, a wypowiada ją najczęściej ktoś, kto do Straży nie pójdzie nigdy.
Sprzeczność, której miasto nie rozstrzyga
Dział zatytułowany „Sprzeczność, której miasto nie rozstrzyga”Dla kupca z ulicy handlowej Straż jest jedynym powodem, dla którego wieczorem nie zamyka warsztatu na trzy kłódki. Dla mieszkańca Dolnego Miasta jest tym, przy czym milknie śmiech, i niczym więcej. Obaj mówią o tych samych ludziach w tych samych kaftanach.
Ci, którzy działają w cieniu Straży: nieoficjalni. Urząd, którego edykty Straż wykonuje: Consilium.