Przejdź do głównej zawartości

Garnizon

Garnizon to twierdza w środku miasta i jednocześnie koszary Straży Miejskiej. Nie jest dzielnicą w tym sensie, w jakim są nią Port czy Dolne Miasto — nikt tu nie mieszka poza służbą, nie ma sklepów dla mieszczan i nie ma ulic, którymi chodzi się na skróty.

W środku leży plac apelowy, wokół niego pierścień dziedzińca, a na obrzeżach zaplecze: dowództwo, zbrojownia, magazyn żywności, kuchnia, stajnie, kuźnia, sala treningowa, kwartał baraków i tawerna dla Straży poza służbą. Bramy są dwie: jedna na Dolne Miasto, druga na Dzielnicę Świątynną.

Oliwę do broni i mokrą skórę pasów — te dwa zapachy są wszędzie i po nich Garnizon poznaje się z zamkniętymi oczami. Do tego zimny metal zbroi, dym fajek wartowników po służbie, koń i słoma od strony stajni oraz gotowana kapusta, kiedy kuchnia pracuje na cały garnizon.

Słychać rytmiczne kroki warty, szczęk broni i okuć, krótkie rozkazy bez powtórzeń, daleki młot z garnizonowej kuźni, rżenie koni i dzwonek zmiany warty, który wyznacza tu dobę dokładniej niż światło.

Widać ciemnoszare kaftany, kolczugi, hełmy z zamkniętą przyłbicą i halabardy z czerwoną wstęgą przy ostrzu. Znak Straży — oko w trójkącie — jest na napierśnikach, na chorągwiach i na okuciach drzwi. Oficerowie noszą czarne płaszcze i to jedyny sposób, by rozpoznać rangę, bo nikt jej nie wymawia przy obcym.

Kamień fortyfikacji jest chłodny nawet w lecie, a skóra pod zbroją mokra nawet zimą. Ludzie stoją tu bez ruchu dłużej, niż wygląda to na możliwe.

Pod dowództwem, wykuta w skale, leży cela bez okna — jedyne więzienie całego Letharis. Kto zostanie w mieście uznany za poszukiwanego i pojmany, trafia właśnie tutaj, a jego dobytek idzie do depozytu i wraca przy zwolnieniu, spisany.

Wyrok odsiaduje się na miejscu. Na ścianie są kreski, w suficie żelazna krata, a nad kratą ta sama Straż, która przyprowadziła. Zasady od strony prawa: prawo miejskie.

Do Straży nie zaciąga się z powołania. Powody są trzy i mieszkańcy Letharis wymieniają je w tej samej kolejności.

Jedzenie i dach. Garnizon karmi codziennie i to argument, którego Dolne Miasto nie ma czym przebić.

Mur między człowiekiem i miejscem, z którego przyszedł. Duża część szeregowych jest właśnie z Dolnego Miasta, i to jest źródło całej goryczy między tymi dzielnicami: strażnik patroluje ulicę, na której się urodził, i dokładnie wie, jak go tam nazywają.

Porządek jako pociecha. Ludzie, którzy widzieli, jak pęka niebo, chętnie idą tam, gdzie ktoś mówi, o której jest zmiana warty.

W koszarach o Rozdarciu się nie mówi — nie z dyscypliny, a z przesądu zawodowego: mówienie o tym na służbie uchodzi za sprowadzanie kłopotu na zmianę. O Radzie mówi się z pogardą i zawsze przy zamkniętych drzwiach, bo rozkazy przychodzą od ludzi, którzy nigdy nie stali na murze. O Kościele nieufnie, głównie dlatego, że Święto Otwarcia jest dla Straży najgorszym dniem roku.

Straż pilnuje wschodniego odcinka muru, więc widuje Strefy Pęknięcia częściej niż ktokolwiek w mieście — częściej niż Kolegium, które bada je z odległości, i częściej niż Kościół, który je czci. Kto stoi na tym murze co trzecią noc, wypracował sobie własne reguły, i nikt ich nie zapisał.

Rekrutom przekazuje się je ustnie, trzy. „Nie patrz dłużej niż trzy oddechy” — nie dlatego, że coś się stanie, a dlatego, że po trzech oddechach człowiek zaczyna się zastanawiać i zmiana mu się dłuży. „Licz do pary”: wartę stoi się dwójkami i co jakiś czas jeden mówi liczbę, a drugi odpowiada następną. „Rano się nie wraca do tematu” — cokolwiek się w noc powiedziało, o świcie nie było powiedziane.

O jednej rzeczy Straż mówi półzdaniami i nikt tego nie kończy: że kogoś „przenieśli do środka”. Wiadomo, że to zły los, i wiadomo, że nie warto pytać, dlaczego akurat jego.

Ze sprawą albo pod eskortą. Zgłoszenie kradzieży, wykup zatrzymanego, dostawa do magazynu, naprawa u garnizonowego kowala, meldunek dla oficera — to wszystko, po co cywil ma tu wstęp, i za każdym razem ktoś przy bramie zapisuje, kto wszedł.

Trzeci powód jest przechodni i wcale nie rzadki: bramy Garnizonu łączą Dolne Miasto z Dzielnicą Świątynną, a przejście przez twierdzę jest krótsze niż obchodzenie jej murem.

Sąsiedzi: Dolne Miasto i Dzielnica Świątynna.