Rozszczepieni
Rozszczepieni to nieliczni, którzy od dnia Rozdarcia widzą obie warstwy rzeczywistości naraz — Jawę i Zniekształcenie. W liczbie pojedynczej mówi się Rozszczepiony i Rozszczepiona.
Nie jest to zakon, stan ani wtajemniczenie. Nikt się na to nie zgłasza i nikt tego nie odwołuje; jak to się dzieje, że jednemu się to przytrafiło, a stojącemu obok nie, nie ustaliła żadna z potęg miasta.
Co ich zdradza
Dział zatytułowany „Co ich zdradza”Rozszczepiony nie różni się z wyglądu i nie ma znaku. Zdradza go to, co widzi: przystaje w miejscu, w którym nikt nie przystaje, patrzy na ścianę o dwie sekundy za długo, poprawia się w połowie zdania. W mieście, które nauczyło się nie komentować niczego, taki drobiazg wystarcza.
Potwierdzić się tego nie da w żadną stronę. Anomalia nie zgodzi się z drugim świadkiem, więc Rozszczepiony nigdy nie ma dowodu, a oskarżony o rozszczepienie nigdy nie ma obrony.
Jak miasto ich traktuje
Dział zatytułowany „Jak miasto ich traktuje”Najpowszechniejszą reakcją jest uprzejmość. Gdy w domu gości ktoś dotknięty, gospodarz przykrywa lustra płótnem — bez komentarza, a gość również nie komentuje. To najcichszy z możliwych afrontów i wszyscy o tym wiedzą.
Drugą reakcją jest niedowierzanie i ono boli dłużej. Skoro nikt nie potwierdzi tego, co Rozszczepiony widział, jego słowo nie waży nic: w sądzie, w cechu, w rozmowie z Radą. Cech nie uznaje niczego, co powstało bez świadka — a świadka anomalii nie ma nigdy.
Trzecią reakcją jest opieka, która bywa dozorem. W Dzielnicy Świątynnej stoją domy przeznaczone dla dotkniętych; przyjmują, karmią i nie zawsze wypuszczają, a rodziny oddają tam swoich z ulgą, o której nie mówią głośno.
Kto ich potrzebuje
Dział zatytułowany „Kto ich potrzebuje”Każda ze stron widzi w Rozszczepionym coś innego i żadna nie widzi człowieka. Dla Kolegium Rozdarcia jest przyrządem pomiarowym — jedynym, który reaguje na szew i o którego odczyt można zapytać. Dla Kościoła Otwartych Wrót jest dowodem: skoro ktoś widzi obie strony, wrota są otwarte, a doktryna słuszna. Dla Straży jest ryzykiem, którego nie da się skatalogować. Dla Consilium jest rubryką w księdze, a każda rubryka wymaga wpisu.
To dlatego Rozszczepiony rzadko jest zostawiony w spokoju, choć nikt mu formalnie niczego nie zabrania. Więcej o interesach każdej ze stron: Frakcje.
Cztery rejestry nazywania
Dział zatytułowany „Cztery rejestry nazywania”Wspólnej nazwy nie ma, a wybrana nazwa mówi o mówiącym więcej niż o nazwanym:
| Kto nazywa | Jak | Ton |
|---|---|---|
| Urzędy i badacze (Consilium, Kolegium) | Jednostki Rozszczepienia, Nosiciele Efektu Rozdarcia | chłodny, sprawozdawczy; człowiek jest pozycją w wykazie |
| Kościół Otwartych Wrót | Dotknięci, Wybrani przez Pęknięcie, Dwurodzeni | wywyższający; w kazaniach i na wotach |
| Ulica i Dolne Miasto | Pęknięci, Szczelinowcy | pogardliwy i strachliwy naraz |
| Oni sami, między sobą | Rozszczepieni, ci którzy widzą | z rezygnacją, bez podniesienia głosu |
Cena idzie za uwagą — im więcej ktoś widzi, tym więcej go to kosztuje, i nie ma sposobu, żeby przestać patrzeć. Miasto nie ma na to nazwy ani leku; ma tylko przykryte lustro, dom w Dzielnicy Świątynnej i pytanie, które zadaje po cichu każdemu, kto powiedział „widziałem”.