Pieniądz
Letharis liczy w miedziakach. Nie z ubóstwa — z przyzwyczajenia portu, w którym większość transakcji dnia to kilka monet za coś, co się zaraz zje albo zużyje.
Wyższe nominały istnieją i są w obiegu, ale zwyczajowo mówi się nimi o kwotach, nie płaci. Kupiec podaje cenę w miedziakach nawet wtedy, gdy jest ich tysiąc.
Cztery nominały
Dział zatytułowany „Cztery nominały”Nominały są cztery i każdy jest wart sto poprzednich. Sto miedziaków to srebrnik, sto srebrników — złoty, sto złotych — mityl.
W ręku są to po prostu monety nazywane od metalu: miedziana, srebrna, złota. Mityl jest czwarty i osobny: to raczej jednostka umowy i ładunku niż moneta, którą się nosi, i większość mieszkańców miasta nigdy żadnego nie widziała.
Codzienna gospodarka toczy się w dwóch najniższych nominałach. Złoty jest kwotą, o której się mówi; mityl jest kwotą, o której się czyta w kontrakcie.
Co się za to kupuje
Dział zatytułowany „Co się za to kupuje”W rzędach wielkości, bo dokładne ceny w Letharis chodzą razem z rynkiem i tydzień do tygodnia bywają inne:
- Kilka miedziaków — kubek piwa, bochenek chleba, miska zupy w jadłodajni cechowej. Tym się w Porcie żyje z dnia na dzień.
- Kilkadziesiąt do kilkuset miedziaków — prosty strój, narzędzie do pracy, drobny sprzęt rzemieślniczy.
- Kilka do kilkudziesięciu srebrników — broń, którą się nie wstyd pokazać, dobra lampa, wiosłowa łódka, licencja pozwalająca legalnie kopać w kopalni.
- Złote i więcej — kuter, warsztat, wyroby z rzadkiego metalu. Kwoty, przy których przestaje się płacić gotówką, a zaczyna umową.
Rozpiętość od kubka piwa do najdroższych rzeczy w mieście jest ogromna i celowo nie do przejścia w rok. Aktualne kwoty stoją w tabeli surowców, a to, dlaczego się zmieniają, wyjaśnia strona o handlu.
Jak się płaci
Dział zatytułowany „Jak się płaci”Z ręki do ręki. Nie ma w Letharis banku ani weksla dla zwykłego człowieka; jest sakiewka przy pasie, a w Dolnym Mieście się o tym pamięta bardziej niż gdzie indziej.
Robotę rozlicza się po dostawie, nie przed. Zleceniodawca mówi, ile zapłaci, kurier albo dostawca oddaje towar i dopiero wtedy dostaje monety — porządek, który wszyscy uważają za oczywisty i którego nikt nie proponuje odwrócić.
Cechy prowadzą księgi i rozliczają się wpisem, nie gotówką. Dlatego zamknięty dzień pracy jest u nich stratą zapisaną w rachunku, a nie utraconą monetą — i dlatego cech potrafi zamknąć halę wbrew edyktowi, byle miał gdzie tę stratę wpisać.
Papier bywa droższy od monety
Dział zatytułowany „Papier bywa droższy od monety”Osobna warstwa gospodarki: papier otwiera drzwi tam, gdzie gotówka nie wystarcza. Glejt celny pozwala przejść tam, gdzie sama zapłata by nie przekonała. Licencja handlowa daje prawo handlować samodzielnie, nie tylko przez kogoś. List polecający robi to, czego nie robi żadna kwota — mówi, że ktoś już za tę osobę odpowiadał.
Wszystkie te dokumenty mają terminy i wszystkie się kończą. Człowiek z ważnym papierem i pustą sakiewką ma w Letharis więcej możliwości niż odwrotnie.
Klejma cechów
Dział zatytułowany „Klejma cechów”Wyrób z Letharis nosi klejmo — znak wybity w metalu albo odciśnięty w skórze. Klejmo mówi dwie rzeczy naraz: jaka jest jakość i kto za nią odpowiada.
Cech kowali znaczy swoje trzema młotami w pierścieniu, odlewnicy kowadłem z literą mistrza, huta żelaza literami w pierścieniu, garbarze własnym stemplem. Trzy kotwice w pierścieniu to już nie rzemiosło, a urząd: znak celników i Straży Portowej.
Klejmo jest w tym mieście warte tyle, ile robota, i cech pilnuje go nie z dumy, a z rachunku — znak trzyma ceny, ceny trzymają cech, cech chroni swoich przed niezrzeszoną konkurencją. Członkowie płacą składki i dostają za nie tę ochronę.
Dlatego istnieje też wyrób bez klejma: tańszy, wykuty w małej kuźni w Dolnym Mieście, przy którym pada mniej pytań i mniej podatków. Kowal, który tak pracuje, powie, że klejmo bywa i więzieniem.
Sam znak przybija się przy świadku, choćby to był czeladnik z podwórza. Cech nie uznaje niczego, co powstało bez patrzącego — i to jest jedyny letharski przesąd, który ma własny zapis w regulaminie.
- Handel i ceny — jak działa rynek i skąd ruch cen
- Surowce i towary — aktualne kwoty
- Przesądy — obyczaj cechowy i pieczęć przy świadku
- Letharis — z czego miasto żyje