Przejdź do głównej zawartości

Frakcje

Letharis ma jeden mur i kilka władz za nim. Żadna z nich nie rządzi całym miastem i żadna nie udaje, że rządzi.

Formalnie sprawa jest prosta: Rada wydaje edykty, Straż ich pilnuje. Praktycznie każda dzielnica odpowiada przed tym, kto jest w niej obecny — a obecność bywa różna od pieczęci.

Kościół trzyma kalendarz i zmarłych, więc rozstrzyga, w które dni miasto pracuje i kogo wolno pochować. Kolegium rozstrzyga, co się liczy jako wiedza o anomaliach, bo tylko ono prowadzi zapiski. Cechy trzymają pieczęć i prawo do pracy, więc potrafią zamknąć hale wbrew edyktowi. W Dolnym Mieście nie ma Straży wcale i wszyscy o tym wiedzą, łącznie ze Strażą.

Dlatego spory między frakcjami rzadko wyglądają jak spory o władzę. Wyglądają jak spory o słowa: czym było to, co się stało, jak nazwać kogoś, kto nie wrócił, i czyj zapis jest ważniejszy od czyjegoś świadectwa.

Nie po herbie. Herb jest na dokumencie, a dokumentu nie widać z drugiej strony placu. Frakcję rozpoznaje się po ciele: po tym, jak ktoś jest ubrany, czym pachnie, jak mówi i czy idzie sam.

Radnego widać po siwej pelerynie z haftem na ramionach i po tym, że towarzyszy mu ktoś z teczką. Za nim zostaje woń wosku, atramentu i lampowej oliwy — zapach urzędu, nie człowieka.

Badacza Kolegium widać po białym fartuchu, woskowanych rękawicach i mosiężnych goglach zsuniętych na czoło. Pachnie ozonem i rozgrzanym metalem; w Dolnym Mieście mówi się na niego „białofartucha” i nie jest to komplement.

Kapłana widać po purpurowej szacie i łańcuchu z siedmioma kluczami, który brzęka na każdym kroku. Kadzidło mirrowe zostaje w tkaninie na całe dni, więc kapłana czuje się, zanim się go zobaczy.

Strażników widać po dwóch. Ciemnoszare kaftany, hełm z zamkniętą przyłbicą, halabarda z czerwoną wstęgą przy ostrzu; oliwa do broni i mokra skóra. Pojedynczy strażnik na ulicy znaczy, że drugi jest za rogiem.

Nieoficjalnych nie widać — i to jest ich znak rozpoznawczy. Zostają po nich kredowe znaki na cegłach, które znikają w ciągu kilku godzin, węzły na sznurku przy bramach i szyldy, które nie pasują do tego, co się za nimi sprzedaje.

To, co się dzieje na cieńszym szwie, Kolegium nazywa zjawiskiem, a Kościół świadectwem. Oba słowa opisują to samo popołudnie na tej samej ulicy i żadna ze stron nie uważa, że mówi o czym innym.

O ludziach, którzy zniknęli bez ciała, urząd, Kościół i sąsiedzi mówią trzema różnymi słowami i żadna ze stron nie uznaje pozostałych dwóch — zaginieni. Miasto nie ma na to jednej odpowiedzi i nie próbuje jej mieć.

Kto szuka rozstrzygnięcia, dostanie tyle wersji, ile urzędów odwiedzi. To nie jest zasłona ani spisek; to skutek tego, że w jednych murach zazębia się kilka interesów — Letharis.

  • Consilium — Rada Miasta, pieczęć, wpis do księgi i władza, która nie podnosi głosu.
  • Kolegium Rozdarcia — uczeni, pomiary, próbki i spór o to, czym jest Zniekształcenie.
  • Kościół Otwartych Wrót — siedem kluczy, kalendarz, Przeszli i zwrot, którego używa całe miasto.
  • Straż Miejska — bramy, patrole, prawo i granice, za którymi ono się kończy.
  • Nieoficjalni — ci bez szyldu: przemytnicy, fixerzy, ludzie, którzy załatwiają.

Tło dla wszystkich pięciu: Rozdarcie i Rubież.