Góry Szare
Góry Szare zamykają Trakt Zachodni i są jedynym pasmem górskim w okolicy Letharis. Nazwa nie jest przenośnią: kamień jest tu granitowy i wapienny, piarg siwy, niebo nad graniami wysokie i szare, a barwy zaczynają się dopiero niżej.
Wchodzi się od strony lasu, przez miejsce, które woźnice nazywają Bramą gór — tam kończy się ostatnia wysoka sosna i zaczyna skała.
Cztery światy jednego pasma
Dział zatytułowany „Cztery światy jednego pasma”Labirynt kamieni to najniższa część: plątanina głazów i wysokich ścian, w której idzie się ciasno, niebo jest wąskim paskiem nad głową, a echo wraca z każdej strony. Wiatru tam nie ma, za to każdy krok słychać dwa razy. Jest to również miejsce, w którym najłatwiej zgubić kierunek — kolejny zakręt wygląda dokładnie jak poprzedni.
Wyżej idą ścieżki po otwartych zboczach: rumowiska, piarg usuwający się pod stopą, urwiska bez poręczy i widok, który z każdym kolanem drogi rozszerza się w dół. Wiatr chodzi tu swobodnie i przewraca.
Jeszcze wyżej zaczynają się tarasy i skalne półki pod pułapem chmur. Chmura przechodzi na wysokości oczu, dolinę widać w prześwitach, w cieniu ścian leżą płaty starego śniegu, a ostatnia kosodrzewina zostaje u dolnej krawędzi.
Najwyżej jest grań i to, co nad chmurami. Śnieg i lód trzymają się przez cały rok, nie rośnie tam nic prócz porostów, powietrze jest rzadkie, a świat w dole wygląda jak siwe morze bez brzegów. Cisza jest tam rozległa i głucha, bo nie ma czego nieść.
Życie na wysokości
Dział zatytułowany „Życie na wysokości”Na wysokości nikt nie mieszka i nie ma z czego. Nie ma pola, powyżej granicy sosny nie ma opału, a wodę bierze się z kałuż w zagłębieniach skalnych i z płatów śniegu. Ludzie wchodzą tam po coś konkretnego i schodzą tego samego dnia albo nocują w szczelinie.
Śladów życia jest niewiele i wszystkie są cudze: pomiot ptaka na głazie, pióro w szczelinie, trop kozicy, kości. Nad zboczami krąży kruk, wyżej orzeł. Poza tym słychać wyłącznie wiatr w szczelinach i grzechot osypującego się kamienia.
Przełęcz, o której się mówi
Dział zatytułowany „Przełęcz, o której się mówi”Zachodni szlak lądowy prowadzi przez podgórze dalej, do grodu Valdarn, gdzie liczy się zimę w sążniach śniegu i handluje kamieniem i wełną. Że da się tam dojść, nikt nie kwestionuje.
Kwestionuje się drogę. Górnicy z osady twierdzą, że przełęcz przechodzi się w trzy dni, jeśli się wie, którym żlebem wejść. Woźnice odpowiadają, że nie ma w tym pasmie przełęczy, którą przejdzie wóz, i że towar z Valdarnu idzie okrężnie. Obie strony mówią o tej samej górze i żadna nie ustępuje.
Po co się tu przyjeżdża
Dział zatytułowany „Po co się tu przyjeżdża”Nie po widok, a po to, co jest pod ziemią. U stóp pasma, na wzgórzu nad osadą górniczą, stoi wejście do Kopalni Świtu — i to ona, nie góry, jest powodem, dla którego trakt w ogóle tu dochodzi. Same skały nie dają nic poza kamieniem i drogą, o którą się spiera.
- Osada Górnicza — kto pod tym pasmem mieszka i na jakich zasadach.
- Trakt Zachodni — droga, którą się tu dochodzi.
- Pogoda i czas — wiatr, mgła i śnieg jako codzienność, nie wypadek.