Przejdź do głównej zawartości

Zaginieni

Po Rozdarciu zostali ludzie, którzy zniknęli bez ciała — wtedy i później, bo zdarza się to nadal, w kopalni, na wodzie i w mieście. Consilium rozstrzygnęło ich status edyktem i rozstrzygnięcie jest jednoznaczne: kto zniknął bez ciała, nie zostaje uznany za zmarłego.

W praktyce znaczy to jedno zdanie w kancelarii. Nazwiska się nie wykreśla; dopisuje się adnotację, a wpis zostaje otwarty.

Ilu ich jest, nie wie nikt. Urząd podaje w różnych dokumentach różne liczby i żadna z nich nie jest tą, którą znają rodziny.

Praktyka urzędowa stała się praktyką domową, choć nikt tego nie nakazał. Miejsce przy stole zostaje, ale nakrycia się nie kładzie — kto położył nakrycie, „zamknął” swojego, a sąsiedzi to zapamiętują i mają mu za złe.

Rzeczy zaginionego się nie rozdaje. Nie z nadziei, tylko z niepewności, a skutek widać w Dolnym Mieście: mieszkania pełne skrzyń, których nikt nie otwiera od lat.

Imion po zmroku się nie wymawia. Nikt nie tłumaczy, dlaczego, i nikt nie prosi o wyjaśnienie.

Tu edykt zaczyna kosztować. Majątek człowieka z otwartym wpisem nie przechodzi na nikogo — wchodzi w zawieszenie i miasto zarządza nim „do rozstrzygnięcia”, które nie następuje. Kto na tym korzysta, jest w Letharis oczywisty i nikt tego nie mówi na głos.

Wdowy nie są wdowami. Formalnie nie owdowiały, więc nie mogą wyjść ponownie za mąż; część żyje w związkach, których urząd nie widzi, i wychowuje dzieci, których nie ma w żadnej rubryce. To krzywda zwyczajna, cywilna, bez żadnego udziału drugiej warstwy rzeczywistości.

Miejsca cechowe są trzymane. Warsztat mistrza z otwartym wpisem nie ma następcy, a czeladnik pracuje przez lata na cudzej pieczęci — czyli formalnie nie pracuje wcale.

Nazwa zależy od tego, kto mówi, i każda z czterech coś przemilcza:

Kto mówiJakCo przez to mówi
Kancelariawpis otwarty — „mamy tu wpis otwarty od czterech lat”człowiek jest linijką w księdze, a linijki się nie wykreśla
Kościół Otwartych WrótPrzeszli — „nie mów o nim jak o zmarłym, on jest Przeszły”przeszli przez wrota; dla doktryny wygodne, dla rodzin nieznośne
Ulica i Dolne Miastoniedomknięci — „ona jest po niedomkniętym”gorycz skierowana w urząd, nie w zaginionego: niedomknięty jest papier
Rachunki i sądyzawieszenie — „warsztat w zawieszeniu”mówi się o majątku, nie o człowieku, i to jest cała różnica

Czego nie usłyszy się prawie nigdy, to słowa „zaginął”. Ludzie mówią „nie wykreślili go”, „mam wpis otwarty”, „jest wśród Przeszłych” — urząd wygrał spór o język i słychać to nawet tam, gdzie się urzędu nie znosi.

Bo żadna ze stron nie chce tego zamknąć. Consilium trzyma majątki i porządek w księgach, a otwarty wpis jest dla obu rzeczy wygodniejszy niż akt zgonu.

Kościół Otwartych Wrót ma powód poważniejszy: Przeszli są dowodem, że wrota działają. Rodzina, która prosi o uznanie zgonu, prosi kapłana o wyrzeczenie się doktryny — i słyszy w odpowiedzi, że powinna się cieszyć.

Zostaje więc trzecia strona, ta bez urzędu i bez ołtarza. Rodziny czekają, nie kładą nakrycia i nie otwierają skrzyń, a to, co je łamie, nie jest potworem ani anomalią. Jest formularzem.